czwartek, 29 września 2011

Reklama

Bezpłatny kurs internetowy "Świadomy e-konsument"

Korzystasz z Internetu, ale nie robisz zakupów w sieci? Boisz się o bezpieczeństwo, lub po prostu nie za bardzo ufasz tej nowoczesnej formie handlu? A może po prostu jesteś przywiązany(a) do tradycyjnych zakupów i nigdy nie czułeś(aś) potrzeby kupowania przez Internet? A może z góry wiesz, że internetowe zakupy nie są dla Ciebie, ale nie chcesz pozostać w tyle za młodszymi od siebie i pragniesz, aby ktoś w przystępny sposób wyjaśnił Ci te nowe trendy?

Jeśli utożsamiasz się z którymś z tych stwierdzeń, ten krótki kurs e-mailowy jest właśnie dla Ciebie. Zapisując się, otrzymasz w kilkudniowym odstępie kilka maili z informacjami, które wprowadzą Cię w świat internetowych zakupów i e-marketingu. Powiemy Ci, jak bezpiecznie robić zakupy, co warto kupować w sieci i jak nie dać się internetowym naciągaczom. Wyjawimy kilka trików, które stosują pomysłowi sprzedawcy, chcący wcisnąć Ci produkt, którego nie potrzebujesz. Dzięki naszemu kursowi będziesz świadomym i znającym swoje prawa konsumentem, obytym z wirtualną rzeczywistością.

Internet i wszystko co z nim związane będzie coraz bardziej obecny w naszym życiu, dlatego nawet, jeśli wolisz robić zakupy w tradycyjnym sklepie, warto orientować się w istniejących trendach, choćby dla własnej satysfakcji.

Kurs obejmuje podstawowe zagadnienia dotyczące zakupów i płatności w Internecie i jest skierowany zwłaszcza dla osób w wieku 50+, chociaż nie tylko. Dla młodego pokolenia, które wychowało się w erze komputerów i internetu, zagadnienia poruszane na kursie wydadzą się oczywiste, chociaż zainteresować ich mogą lekcje poświęcone powszechnie stosowanym trikom marketingowym.

Zapisz się poprzez poniższy formularz, w każdej chwili w trakcie kursu możesz się po prostu wypisać. Kurs jest bezpłatny.


Email :
Czego najbardziej chcesz się dowiedzieć? :
Tutaj możesz wpisać ewentualne uwagi na temat portalu "Port Europa" :
Zgadzam się z polityką prywatności

wtorek, 27 września 2011

E-Booki, przyszłość czy gadżet

Zapewnie niewielu z Was spodziewało się, że doczeka czasów gdy zwykłe, papierowe książki zaczną stawać się przeżytkiem. Choć do niedawna wciąż był to temat raczej w Polsce niszowy, dziś wydawnictwa sprzedające elektroniczne wersje publikacji rosną w siłę dzięki stale wzrastającemu popytowi..

E-booki popularność zaczęły zdobywać wraz z rozwojem Internetu. Czas spędzany przed komputerem przez statystycznego użytkownika zwiększył się w sposób zdecydowany. Również tempo życia sprawiło, że coraz mniej czasu potrafimy znaleźć na zaznajomienie się ze standardową lekturą. E-booki sprytnie wykorzystały ten czas, stając się „lepszą” alternatywą dla książek zajmujących wiele miejsca na naszych półkach. Czy jest to zaleta, czy wada postępu, ocenić będziemy mogli dopiero za jakiś czas. Jako zdecydowany zwolennik nowinek technicznych uważam jednak, że jest to sposób na szerzący się, szczególnie wśród młodzieży, wstręt do czytania. O ile łatwiej namówić spędzające przed komputerem dziecko na lekturę e-booka, niż standardowej książki. O szkodliwości, szczególnie dla zdrowia dziecka, takiego rozwiązania póki co wspominał nie będę, takich publikacji znajdziecie w Internecie wiele.

Popularność e-booków sprytnie wykorzystuje rynek. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne wydawnictwa, proponujące lepszej bądź gorszej jakości publikacje. Takie rozwiązania mają jak zwykle plusy i minusy. Wiele wydawnictw, nastawionych na szybki zysk dzięki „modzie” na e-booki, wypuszcza materiały, których wartość merytoryczną śmiem poddawać w watpliwość. Z drugiej strony, te najbardziej popularne i najlepsze wydawnictwa chcąc utrzymać się na rynku, zasypują nas zniżkami oraz promocjami. Jednym słowem, mamy z czego wybierać.

Postęp technologiczny sprawił, że zaczęły powstawać elektroniczne czytniki, ułatwiające nam zapoznanie się z posiadanymi zbiorami. Mnogość opcji, możliwość zapisania aktualnie przeglądanej strony, przetrzymywanie wszystkich e-booków w jednym miejscu zamiast na zakurzonej półce, to wszystko sprawia, że zalet elektronicznych książek jest niezliczona ilość. W tym miejscu polecić możemy świetny czytnik o nazwie Onyx Boox 60, niewielki, posiadający 6-calowy wyświetlacz, obsługujący wszystkie najpopularniejsze formaty. Niewątpliwym plusem tego urządzenia jest moduł sieci Wi-Fi, który umożliwia nam bezproblemowe połączenie z internetem.

E-booki to zdecydowana przyszłość czytelnictwa na świecie. Czas pokaże, czy jest to krok w dobrą stronę oraz czy zwykłe, papierowe publikacje faktycznie odejdą w zapomnienie.

---

newCreative - Centrum eBiznesu

Biznes Forum

Praca przy komputerze

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

E-książka - zbawienie czy przekleństwo?

E-booki, książki internetowe, audiobooki i inne nowoczene przekaźniki treści zdają się opanowywać internet, a zarazem nasze życie, z prędkością światła. Tylko co, jeśli przyniesie to więcej szkody niż pożytku?

Komputer staje się nieodzownym elementem naszej pracy, ale czy jego obecność wyeliminuje papier z naszego życia? Jesteśmy na dobrej drodze, aby stało się to prawdą. XXI wiek to czas e-maili, e-booków i e-papieru. Pomału w naszym życiu zaczyna brakować miejsca na tradycyjne nośniki tekstu i zaczynamy je zastępować ich młodszym rodzeństwem.

Takie zmiany można zaobserwować przede wszystkim w nowoczesnych biurach, gdzie podstawą jest szybkość i wygoda wykonywania pracy. Brakuje listów w kopertach i różnego rodzaju wydruków. Wszelkie obliczenia i wykresy wykonywane są przez komputer. Nie widzimy już pełnych półek zastawionych teczkami i segregatorami, bo wszystko mieści się w plikach na dysku naszego elektronicznego przyjaciela. Papierowe tablice zostały wyparte przez projektory, które bez problemów radzą sobie z wyświetlaniem zarówno tekstów, jak i obrazów. Już nawet nie potrzebujemy „książkowego” terminarza, ponieważ większość telefonów komórkowych zawiera organizery i notatniki. Życie biurowe zostało zdominowane przez technologię, która powoli przejmuje kontrolę również nad szkołami i innymi instytucjami. Materiały biurowe nikną w świecie wyświetlaczy i ekranów dotykowych, miejmy tylko nadzieję, że nie na stałe.

Oczywiście, istnieje duża grupa zwolenników tradycyjnych środków piśmienniczych, którzy wolą mieć wszystko „na papierze”, ale jest ich coraz mniej i nie są w stanie odeprzeć nadchodzącej fali zelektronizowania świata książki. Nie trzeba będzie długo czekać na reformę wydawniczą, która będzie konieczna, aby ten przemysł nadal był dochodowy. Prawdopodobnie również biblioteki stracą na znaczeniu i przyjmą formę bardziej „muzeów książki” niż miejsc, w których można było książkę fizycznie spotkać.

Jest to potencjalny bieg wydarzeń, ponieważ książka i papier nie mają jak się bronić. Mówi się o ochronie środowiska i konieczności ograniczenia produkcji papieru, ale zawsze można korzystać z recyklingu. Z tym, że wiąże się to z podniesieniem kosztów produkcji, a to już nie wszystkim się podoba. Tak czy inaczej musimy się nastawić na wzrost ceny tradycyjnych książek, bo jeśli e-książka nadal będzie odnosić sukcesy, to ich wydawanie przestanie się opłacać i staną się produktem luksusowym. Poza tym pozostaje jeszcze wygoda, zarówno największy przyjaciel, jak i wróg współczesnego człowieka. Wystarczy zainwestować w jeden czytnik e-booków, który pomieści tysiące elektronicznych książek i można cieszyć się nieograniczonym (no może z wyjątkiem naszych funduszy, bo przecież za taką książkę, też trzeba zapłacić) dostępem do wszelkich publikacji.

Miejmy nadzieję, że tak się nie stanie. Książka towarzyszy nam od wieków i niech towarzyszy nam dalej, byśmy mogli wziąć ją do ręki, usiąść w fotelu i popijając gorącą herbatę móc cieszyć się deszczowym popołudniem. Już sam fakt, że połączenie elektronicznego czytnika i herbaty to nie jest dobry pomysł z miejsca go dyskwalifikuje.

Marta
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

E... tam. O... e-papierowych e- czytnikach e e-booków...

Cyfrowa rewolucja między regałami księgarń staje się faktem. Książce papierowej wyrósł konkurent: e-book. Gdyby nie e-book, nie byłoby jego czytników. Skąd wzięły się publikacje elektroniczne, jak działają czytniki i czym się charakteryzują.

Najpierw był chaos

Przodkowie e-książek to systemy pomocy Microsoftu WinHelp i jego następcy (HTML Help). Posiadały najważniejsze cechy dzisiejszych e-booków: system wyszukiwawczy i wewnętrzne elementy nawigacyjne. Potem pojawił się konkurencyjny format: JavaHelp. Zwyciężył jednak format uniwersalny – Replica. Kiedy możliwe stało się przetwarzanie dokumentów na publikacje elektroniczne przeznaczone jednocześnie dla Windows i Mc OS pojawiły się Common Ground i Envoy. Te zaś zostały wyparte przez PDF. Dziś produkt Adobe Systems jest niekwestionowanym liderem formatów dokumentów elektronicznych. Zatem historia zaczyna się gdzieś w mrokach lat dziewięćdziesiątych XX wieku. O e-bookach, czy szerzej – publikacjach elektronicznych nie myślano wtedy o kontekście produktu. Nie sądzono, o możliwości sprzedawania. I, że ktoś mógłby je kupić. Jeszcze nie, bo stało się zupełnie inaczej.

Pierwsze prawdziwe książki

Eksperymenty z próbami przenoszenia tekstów książek do formy elektronicznej, czyli tworzenia e-książek rozpoczął brytyjski pisarz Peter James. Opublikował w 1994 roku horror pt. „Host” na 2 dyskietkach. W 1,5 miesiąca sprzedał ok. 3 tysiące egzemplarzy. Media i inni autorzy oskarżyli pisarza o zamach na tradycyjną książkę. Tymczasem w tym samym roku Brytannica wydała swoją encyklopedię w prymitywnej formie elektronicznej (na płycie CD). Nie było wątpliwości, że książka elektroniczna jest towarem. To oznacza zysk. Sześć lat później UNESCO ogłosiła, że rok 2000 będzie „rokiem elektronicznej książki”. Najlepiej zrozumiał to Stephen King publikując powieść pt. „Riding The Bullet” wyłącznie w Internecie (przez pobranie pliku). W pierwszych 24 godzinach sprzedał 400 tys. sztuk. Wzorem prekursorów poszli inni, a to zrodziło potrzebę…

Bariery technologiczne

Zasadniczą wadą e-booków było (i jest!) konieczność czytania tekstu na jakimś urządzeniu. Czytanie na ekranieE... tam. O... e-papierowych e- czytnikach e e-booków... komputera, męczy oczy i jest o 25% wolniejsze od czytania wydruku. Nie można też elektronicznej książki czytać tam gdzie jest to możliwe z książką tradycyjną. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych pojawiły się zatem pierwsze przenośne urządzenia specjalnie zaprojektowane do czytania e-booków. Odczytywały treść z płyty CD i wyświetlały na niewielkim ekranie o niskiej rozdzielczości. Cena – 900 USD, oraz liczne wady zdecydowały, że czytniki te nie weszły do powszechnego użytku. Nieco bardziej powszechne i wygodniejsze urządzenia PDA zaczęły rozwijać się w dwóch kierunkach: kieszonkowego komputera (palmtop) i inteligentnego telefonu. Wciąż nie pozwalając na naprawdę wygodne czytanie e-booków.

Wykorzystana szansa

Tu pojawiła się szansa dla technologii opatentowanej pod nazwą Gyricon Nicka Sheridona rodem z lat 70. Mikroskopijne kulki magnetyczne wprasowywane między dwie cienkie folie, z których jedna może przewodzić elektryczność przy założeniu, że kulki owe z jednej strony są czarne a z drugiej białe, dzięki działaniu pola elektrycznego mogą być obracane czarną stroną ku powierzchni. To idea e-papieru. Zorientowawszy się, że e-papier ma szanse na komercyjny sukces zaczęto tę technologię systematycznie udoskonalać. Przez następne dziesięć lat pojawiały się nowe czytniki, które miały jedną cechę wspólną z pierwszymi. Pozostawały ciągle jedynie drogimi i mało funkcjonalnymi gadżetami dla miłośników nowych technologii. I tak było jeszcze do niedawana. Ciągły rozwój i konkurencja między producentami tych urządzeń zaowocowała jednak technologią, która pozwala na zmianę takiego podejścia.E... tam. O... e-papierowych e- czytnikach e e-booków...

Współczesne czytniki

W 2004 roku zniknęły ekrany LCD zastąpione papierem elektronicznym. Tekst nie jest już wyświetlany. Obraz widzimy dzięki światłu odbitemu. Identycznie jak przy czytaniu tradycyjnych książek. E-papierowe wyświetlacze dzisiejszych czytników cechuje rozdzielczość od 600 x 800 do 1024 x 1280 pikseli i 160-200 dpi. Dla porównania monitory LCD mają 70-100 dpi, a kolorowy druk do 300. W zależności od urządzenia przekątna wyświetlaczy ma 5 do 11,5 cala. Kolejną cechą jest kontrast. Kolorowe czasopisma charakteryzuje do 25:1, gazety ok. 6:1. Czytniki osiągają wartość 7…16:1. Czytelność wyświetlaczy z e-papieru, jest porównywalna do tradycyjnych wydruków. Co istotne czytniki pobierają energię tylko w chwili przewracania stron. Wygenerowany przez e-papier obraz przecież nie świeci. Jest statyczny, nie migocze i tym samym nie męczy wzroku, umożliwiając wielogodzinne i komfortowe czytanie. E-papier jest dotykowy i pozwala za pomocą dedykowanego rysika pisać, a nawet szkicować. Wewnętrzną pamięć urządzeń (zazwyczaj 512-1000 MB) pozwala na przechowania do 1000-2000 e-booków. Można ją powiększyć stosując karty pamięci SD o pojemności od 4 do 16 GB. Masa urządzeń waha się zwykle w granicach od 150 do 320 gram. Największe z ponad 10 calowym ekranem ważą do 570 gram. Oczywiście wymiary urządzeń są zależne od wielkości ekranu. Zwykle nie są większe od książki A5, grubość waha się od 6,8 do 16 mm. Czytniki e-książek dysponują 200 do 532 Mhz procesorem, pamięcią operacyjną RAM 64-512 MB, czasem z możliwością rozszerzenia. Litowo-polimerowa bateria o pojemności 1000-1600 mAh umożliwia przeczytanie 7-10 tys. stron przy jednokrotnym naładowaniu. Ładowanie trwa 2-5 godzin.

Czytnik czytnikowi nie równy

E... tam. O... e-papierowych e- czytnikach e e-booków...Czytniki charakteryzuje interfejs w wielu językach, także w polskim. Na czytnikach można odczytywać pliki zapisane w formatach: pdf (DRM), epub (DRM), mobi, prc, lit, txt, fb2, doc, html, rtf, djvu, wol, ppt, mbp, chm, bmp, jpg, png,gif, tif, rar, zip, mp3. Poszczególne modele oczywiście różnią się między sobą w zakresie ww. paramentów, odczytywanych formatów czy unikalnych cech. Niektóre czytniki mają bowiem na przykład możliwość obsługi sieci bezprzewodowych Wi-Fi, dostęp do Internetu za pośrednictwem technologii 3G, posiadają system operacyjny (np. Windows CE 5.0) i oprogramowanie (przeglądarka internetowa, notatnik itp.). Wszystkie mają możliwość dowolnej manipulacji wielkością i krojem czcionki książki, zoom, tworzenie dowolnej ilości zakładek w książkach, wyszukiwanie słów kluczowych w treści, kilka opcji prezentacji katalogu książek (lista tytułów, okładek, lista szczegółowa), sortowanie plików wg. pliku, wielkości itp., a tekst dopasowuje się do ekranu. Bardzo cenna jest możliwość pobierania z Internetu (bez udziału komputera) i aktywacji publikacji zabezpieczonych DRM. Dodatkowe atrakcje wybranych modeli to funkcja odczytywania tekstu na głos, zegar, wskaźnik stanu naładowania baterii, automatyczne przejście z poziomego do pionowego trybu wyświetlania. Standardem wszystkich urządzeń są gniazda USB. Większość zaopatrzono także w MINI USB 2.0 i gniazdo słuchawek 2.5 mm. Oprócz tego do każdego czytnika oferowane są charakterystyczne akcesoria jak etui w formie okładki i karty pamięci.

Co to wszystko oznacza?

Na Polskim rynku jest dostępnych w tej chwili kilka czytników. Na świecie kilkanaście. Rok 2010 przyniesie pierwsze czytniki z wyświetlaczem kolorowym. Technologia e-papieru stopniowo dojrzewa osiągając doskonałość pozwalającą na masową produkcję. W 2008 roku w USA było 500 tys. czytników. Pod koniec 2009 roku już 3 miliony. W 2010 ich liczba zwiększy się o 4-6 razy. W Polsce w 2009 roku było ok. 1000 tych urządzeń. Szacuje się, że pod koniec 2010 roku będzie ich ok. 40 tys. W roku 2011 ich liczba wzrośnie do 400 tysięcy. To oznacza spadek ceny. W tej chwili najdroższe czytniki książek elektronicznych kosztują u nas 3500 zł. Najtańszy poniżej 900 zł. To ciągle zbyt drogo, by trafił do każdego. Nie ma jednak wątpliwości – choć wieli protestuje, ale czeka nas w ciągu najbliższych kilku lat śmierć papierowej książki. Wystarczy, że ceny tych urządzeń jeszcze spadną.

Dostępne w Polsce czytniki:

eClicto (899 zł),Bebook mini (949 zł), Bebook (1179 zł), Bookeen Cybook (1199 zł), Cool-ER (1199 zł) ,jetBook (1220 zł), Cybook Gen3, Interread Cool-ER , Hanvon 526N (1290 zł) Foxit eSlick (1340 zł), Onyx Book (1490 zł), iRex DR800S (2399 zł), iRex Iliad (2499 zł), iRex iLiad 2nd , (2799 zł), iRex DR1000s (3299 zł)

Zobacz mój poradnik: Autor 2.0.

---

Aleksander Sowa

www.wydawca.net

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Książka, która czyta się sama

Pamiętacie to uczucie z dzieciństwa, kiedy ktoś czytał nam książkę? Tylko słowa i nasza wyobraźnia. Historia książki sięga daleko przed wynalazek Gutenberga. Pierwsze zapiski pojawiły się już 3,5 tysiąca lat przed Chrystusem.

Trochę naciągane stwierdzenie, bo przecież trudno książką nazwać gliniane tabliczki, hieroglify na ścianach albo zwoje papirusu. Ale to właśnie były początki książki - kodeksy. U nas, już za czasów Mieszka I pojawiły się księgi. Po pierwsze jednak – były pisane ręcznie, po drugie przywieziono je z Czech.

Znajomość pisania i czytania w tamtych czasach była tak samo powszechna, jak dziś dwudziestoletnie dziewice. Pisanie i książki związane były wyłącznie z ludźmi wykształconymi, czyli duchownymi. Później pojawili się też pisarze świeccy. Pisano na pergamini. Były to przede wszystkim wolumeny, foliały i manuskrypty. Dopiero w 1325 roku pojawił się w Polsce papier, a 35 lat później wraz z nim, papierowe książki. W 1440 roku, genialny Niemiec upowszechnił przemysłową metodę ręcznego druku i zaczęła się nowa era. Książka rękopiśmienna konała na rzecz nowości – książki drukowanej. Nie od razu oczywiście, ale...

Ale to nie Gutenberg wynalazł czcionkę. Domniemanych ojców czcionki i druku jest kilku. Prawda tylko jedna – nie na darmotak popularne jest zdanie „Made in China”. Już w 868 roku skośnoocy pisarze mieli bowiem własną, wydrukowaną książkę. Europa była tak daleko, jak dzisiaj jest Saturn ze swoimi księżycami. Więc, tutaj, dopiero w XVI wieku pojawiła się drukowana książka. Potem, pojawi się jeszcze inkunabuł. Dojdą iluminacje, drolerie, druk kolorowy aż wreszcie czytelnictwo i książki na dobre się upowszechnią. Rok 1960 przyniesie pierwszy edytor tekstu, rok później książka będzie już złożona komputerowo. Tymczasem gdzieś w USA pojawia się tajemniczy zarodek, który w 1989 roku zostaje zapłodniony. Eksperymentalna sieć komputerowa ARPANET, zaczyna rozwijać się w INTERNET. Rodzi się hipermedium, które zmieni nie tylko książkę, ale i cały świat.

Pojawiają się więc pierwsze książki cyfrowe, zapisane na dyskietkach. W 1993 roku Stephen King na elektronicznej wersji swojej powieści zarabia ponad milion dolarów. Rodzi się tak popularny dziś ebook. Tak czy inaczej, książka nadal nie czyta się sama, skąd zatem, u licha, ten tytuł?

Pewnie wielu z was pamięta to niezwykłe uczucie z dzieciństwa, kiedy nie umieliśmy jeszcze czytać ,a mimo to obcowaliśmy z książkami. Można było zamknąć oczy i słuchać jak KTOŚ czyta NAM książkę. ZA NAS. Uwielbiałem te chwile. Dziś, czytam już dość dobrze, ale mimo to lubię, kiedy ktoś mi czyta. I tu pojawia się książka czytana. Nazywana rożnie – audiobook, audio-book czy książką audio, odróżnia się od pozostałych form publikowania jedną cechą. Umożliwia nam obcowanie z książka, innymi słowy czytanie, paradoksalnie jednak – bez czytania... Jedziemy pociągiem, lecimy samolotem, stoimy autem w korku, wracamy zmęczeni do domu po pracy z mp playerem na uszach albo pracujemy... i jednocześnie słuchamy. Ktoś czyta książkę za nas. Jak wtedy, kiedy byliśmy dziećmi. Możemy mieć słaby wzrok, lub być zupełnie niewidomi. Albo po prostu leniwi, a mimo to, historie z książek są dla nas dostępne. Dzięki książce, która czyta się sama.

Narodziła się w latach trzydziestych w USA. W założeniu dla niewidomych. Jako alternatywna dla książek pisanych Braille'm. Niespodziewanie stała się jednak bardzo atrakcyjna dla zdrowych czytelników. Jak z viagrą. Tak zaczęła się jej kariera. Zapisywana najpierw na płytach winylowych, potem taśmach magnetofonowych i kasetach, upowszechniła się wreszcie na płytach CD. Rewolucję przyniósł format *mp3 i rozwój Internetu. Książce papierowej wyrośli nowi przeciwnicy w postaci ebooków i audioboków. O ile te pierwsze są głównie kojarzone z poradnikami, to audiobooki wydają się idealne do dystrybucji literatury pięknej. Popularność takich publikacji stale rośnie. Szczególnie dynamiczny wzrost obserwujemy właśnie w wypadku książek audio. W USA, większość bestsellerów jest natychmiast przenoszona do formatu audio. Niektóre tytuły zostają wydane jako książka papierowa, ebook oraz książka do słuchania. Trzy równoległe do siebie możliwości. Jest jeszcze czwarta, ale na razie ją pominę.

Audiobook jest nagraniem czytanego przez kogoś tekstu. Robią to wybitni aktorzy (u nas np. Kondrat, Stuhr, Zapasiewicz itp.) profesjonalni lektorzy albo też autorzy swoich dzieł (u nas np. Wołoszański, Witkowski, Krajewski itp.). Książki, które czytają się same, współcześnie zapisywane są na płytach CD, lub też sprzedawane jako plik *mp3. Umożliwia to zakup w tradycyjnej księgarni, wysyłkowo albo pobranie z serwera. Według statystyk Audio Publishers Association z 2005 roku, w USA wartość rynku książek audio wyniosła 871 mln dolarów, a liczba tytułów przekroczyła 70 tysięcy. W Polsce możemy mówić o najwyżej kilku tysiącach tytułów, rynek oszacować trudno, jednak książki audio cieszą się coraz większą popularnością.

Niewątpliwą zaletą książki audio jest fakt, że znaczna część tytułów – szczególnie dzieł klasycznych – jest udostępniana za darmo. Jeśli książki audio są sprzedawane, zwykle są też tańsze od książki papierowej. Pozostaje bariera mentalna, ale w chwili, kiedy zainteresuje nas słuchana historia znikają zabobony i możemy cieszyć się obcowaniem z książka w formacie audio. Sam nie uciekam od niej. Jako czytelnik i jako twórca. Przekonałem się. Co więcej, uważam, że jest to doskonała forma prezentowana twórczości prozatorskiej. Powieść „ Jeszcze jeden dzień w raju ” wydałem jako książkę, która sama się czyta.

Czy książka tradycyjna wkrótce skona na rzecz audiobooka, tak jak rękopisy skonały na rzecz druku? Raczej nie, tak samo jak Doda szybko nie poczuci różowego koloru. A w każdym razie nie w najbliższej przyszłości. Należy się jednak spodziewać, że audiobook będzie się coraz bardziej rozpowszechniał. Cyfrowe treści (ebooki, audiobooki) będą stopniowo wypierać papier, tak jak stało się to kilkaset lat wcześniej z papirusem, rękopisami i glinianymi tabliczkami. Każdy przecież wie, że wszystko się zmienia i kiedyś różowe spodenki Dorotki będą (delikatnie mówiąc) trącić myszką...

Zobacz mój poradnik: Autor 2.0.

---

Aleksander Sowa

www.wydawca.net

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Internet zabawką tylko dla młodych?

Cóż za niedorzeczność w tym stwierdzeniu, jak to tylko dla młodych, a reszta to trędowaci? Na nieszczęście żyjemy w kraju, w którym konserwatywne poglądy biorą górę nad zainteresowaniami oraz zdrowym rozsądkiem i to nie tylko nad innymi ludźmi, ale także nad samymi „obiektami” innowacyjności. Cóż za niedorzeczność w tym stwierdzeniu, jak to tylko dla młodych, a reszta to trędowaci? Na nieszczęście żyjemy w kraju, w którym konserwatywne poglądy biorą górę nad zainteresowaniami oraz zdrowym rozsądkiem i to nie tylko nad innymi ludźmi, ale także nad samymi „obiektami” innowacyjności.

Ile razy spotkałeś się, czytelniku, z opiniami innych, że coś jest nie możliwe, że tego nie da się zrobić albo, że to, czym chcesz się zająć nie ma najmniejszego sensu, bo wyjdziesz na dziwadło. Niestety zazwyczaj mamy to do siebie, że słuchamy otaczających nas złych doradców i okazuje się, że to nie oni, tylko my na tym najbardziej tracimy. Nie spełniamy swoich marzeń, pozwalając wpływać osobom trzecim na swoje życie. A może już najwyższy czas, żeby przestać oglądać się na otaczające społeczeństwo?

Co z tego, że w Polsce jedynie 7% osób w wieku 50+ korzysta z Internetu? Czymże jest ten odsetek w porównaniu z naszymi zachodnimi sąsiadami, gdzie średnio 60% seniorów potrafi radzić sobie z wirtualną pajęczyną. Bardzo smutny jest fakt, że zdecydowana większość polskich dziadków i babć, twierdzi, że komputer i Internet to szatańskie wynalazki, które do niczego nie są potrzebne. Polscy seniorzy bardzo często podchodzą do techniki jak do jeża, a szkoda, bo jak się okazuje, ludzie w wieku 50+ są bardziej chętni do zdobywania nowych umiejętności niż ktokolwiek inny. My ludzie młodzi po prostu urodziliśmy się w epoce rozwoju techniki i dlatego wydaje się nam ona naturalniejsza. Nie oznacza to wcale, że nikt inny nie może opanować elementarnych umiejętności związanych z komputerami oraz Internetem.

Bardzo niepokojąca polski rząd oraz system ubezpieczeń społecznych jest prognoza, że w 2035 roku co trzeci Polak będzie seniorem. Z finansowego punktu widzenia jest to bardzo pesymistyczna prognoza, jednak przebija przez nią potężny optymizm. Wreszcie nadejdą czasy, kiedy seniorzy będą zmuszeni zapoznać się z wynalazkami współczesności. Być może to stwierdzenie posiada w sobie pewną nutkę sadyzmu, jednak tak nie jest. Cieszy mnie fakt, że w końcu duże masy osób w wieku 50+ przekonają się, że postępująca komputeryzacja oferuje niezmiernie upraszczające życie wynalazki.

Kilka tygodni temu przeprowadziłem badanie rynku i zauważyłem, że głównym powodem sceptyzmu ludzi starszych w stosunku do techniki jest brak odpowiedniej literatury wyjaśniającej problem. Bardzo irytująca dla tych ludzi musi być świadomość, że podsuwa im się książki w rodzaju „komputer dla przedszkolaka” oraz pozycje informatyczne w rodzaju „ABC Internetu”, napisane wydawałoby się dość prostym językiem......no właśnie, może dla młodej generacji, ale nie dla seniorów.

Z tego względu po przeprowadzony oględzinach literatury informatycznej, postanowiłem napisać książkę, która w prosty sposób wyjaśniałaby zagadnienia związane z obsługą Internetu. I udało się! J. Po kilku tygodniach pracy Złote Myśli wydały e-booka Internet w praktyce - Wszystko, czego potrzebujesz, aby dzieci lub wnuki nie mówiły Ci, że jesteś zacofany.

W zakończeniu do książki napisałem, że w przeciągu kilku, kilkunastu lat można spodziewać się boomu zainteresowania seniorów Internetem oraz komputerami. Napisałem też, że zmiany zachodzące w dzisiejszych czasach są bardzo dynamiczne i nie ma czasu na okres przystosowawczy, dlatego ten, kto jest w stanie dotrzymać kroku postępowi, będzie wygranym. Książka Internet w praktyce daje szansę ludziom w wieku 50+ na utrzymanie się w tym swoistym wyścigu, z którym obecnie mamy do czynienia.

Tobiasz Maliński
---

Zastanów się co możesz zrobić dziś, aby mieć lepsze jutro www.hyip-inwestycje.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

My, dzieci pokolenia gadu-gadu

Świat ulega ciągłym przemianom i bardzo dobrze. Są one nieodłącznym motorem postępu. Pamiętam czasy, kiedy telefony komórkowe były skuteczniejsze w roli maczugi niż środka komunikacji międzyludzkiej o czym miał wątpliwą okazje przekonać się nasz Endriu Golota podczas jednej ze swych fantastycznych walk...

Teraz telefony zmieniły swoje oblicze niemal nie do poznania. Razem z radiem, odtwarzaczem mp3 i aparatem cyfrowym o matrycy, która jeszcze niedawno była zarezerwowana dla dobrej klasy kompaktów. Nikt nie przypuszczał – szczególnie telekomunikacyjni giganci, ze to na smsach będą opierać swoje zyski nie na rozmowach. Nie o telefonach jednak będzie dzisiaj a o papierze i książkach.

Niewątpliwie publikacje elektroniczne, czyli eKsiążki, e–booki, eBooks czy jak je tam ktoś jeszcze nazwie w chwili obecnej wciąż przegrywają z książkami na papierze. Nic dziwnego, elektroniczna literatura czytana na ekranie komputera jest po prostu niewygodna. Do tego, wciąż wielu czytelników traktuje takie dzieła choć niesłusznie to niepoważnie. Faktycznie – internetowi wydawcy niechętnie wydają ambitniejszą literaturę, bo jest w postaci elektronicznej mało komercyjna. Wszyscy skupiają się raczej na praktycznych treściach, bo te są nawet jeśli elektronicznie zapisane- to jednak chodliwe.

Zapewne byśmy nie oglądali Cieleckiej i Hyry na ekranie gdyby Samotność w sieci była e-bookiem... a przynajmniej na pewno jeszcze nie... Powoli jednak wszystko się zmienia zgodnie z wymyśloną onegdaj maksymą, że wszystko płynie. Trzy największe wydawnictwa publikacji elektronicznych w Polsce – czyli: Złote Myśli , Dobry eBook, ESCAPEmagazine wydają coraz więcej, coraz lepszych i coraz bardziej zróżnicowanych utworów... a pomniejsi wydawcy też nie pozostają w tyle i publikują, eksperymentują i działają.

Mnie jako autora ta sytuacja bardzo cieszy. Bowiem, choć nie odcinam się od papieru wyraźnie stawiam również na przekaz elektroniczny. Dlaczego? Bo zdaje sobie sprawę i głęboko wierzę, że fizyczne podejście do literatury będzie ulęgać zmianie. Prawdopodobnie papierowe książki nie odejdą na zawsze, (i nie tak szybko) tak jak nie odeszła fotografia czarno-biała czy generalnie fotografia na światłoczułej błonie... ale elektroniczna literatura będzie się upowszechniać, a kamieniem milowym będzie wprowadzenie do obrotu czytników eBoków, czy jak kto woli elektronicznego papieru...

Takie urządzenie pozwoli wygodnie czytać przekazy elektroniczne w sposób podobny jak teraz na papierze z tą jednak różnicą, że dodatkowo będzie można elektroniczne książki wzbogacać w to, czego teraz robić na papierze nie można. A więc multimedia, aktywne hipełączą, wygodny system wyszukiwawczy itp. ponadto elektroniczne czytniki cyfrowych treści będą mogły kontaktować się z zewnętrznym światem bezprzewodowo i w razie potrzeby zastąpią odtwarzacz muzyczny. Jeśli będzie trzeba przeczytają dla nas książkę zapisaną w formacie audiobooka. To już pozwala na eksperymenty wydawnicze z ambitniejszą od poradnikowej literaturą. Zatem nie pozostaje nic innego jak tylko tworzyć i spokojnie czekać na to, co przyniesie nam przyszłość

Aleksander Sowa

Zobacz mój poradnik: Autor 2.0.

Cyfrowa przyszłość

Jeszcze kilka lat temu, na teorię, że tradycyjne, papierowe książki zostaną wyparte przez ich cyfrowe odpowiedniki, wielu pukało się w czoło. Kilka lat temu taka wizja była niczym więcej jak science-fiction... Postęp technologiczny, jaki następuje w ostatnich latach jest tak szybki, że często nawet nie zauważamy, kiedy nowe, przełomowe rozwiązania trafiają pod nasze strzechy, wypierając stare, coraz mniej użyteczne urządzenia czy przedmioty. Czy tak samo stanie się z książkami?

Jeszcze kilka lat temu, na teorię, że tradycyjne, papierowe książki zostaną wyparte przez ich cyfrowe odpowiedniki, wielu pukało się w czoło. Kilka lat temu taka wizja była niczym więcej jak science-fiction. Dziś jednak, gdy światowe koncerny, słynące z wdrażania pionierskich rozwiązań, takie jak Sony, Phillips, czy Hewlett-Packard dostrzegły potencjał jaki leży w tzw. ebookach (ang. E-book = electronic book = elektroniczna książka), oczy tradycyjnych wydawców coraz częściej, choć nie bez obaw, zwracają się ku cyfrowej przyszłości.

Ebooki, to w najprostszej definicji pliki komputerowe, zawierające treść książki. Najpopularniejszym formatem publikacji elektronicznych, z uwagi na uniwersalność i możliwości, jest format PDF firmy Adobe.
Książki elektroniczne w tym formacie można odczytywać na komputerze niezależnie od jego systemu operacyjnego, a także na urządzeniach przenośnych zwanych palmtopami. Aby odpowiedzieć sobie pytanie, dlaczego ebooki zdobywają coraz większą popularność, trzeba przede wszystkim zrozumieć jakie są ich podstawowe zalety i wady. Zwolennicy publikacji elektronicznych wskazują przede wszystkim na niższe ceny (nie trzeba płacić za druk, papier), na wygodę i szybkość dostępu do zawartości, możliwość przeszukiwania treści. Ponadto, co jest niewątpliwą różnicą w porównaniu z tradycyjnymi książkami, ebooki nie zajmują miejsca na półkach, nie niszczą się i się nie kurzą. Można trzymać całą bibliotekę, która normalnie zajęłaby pół mieszkania, na dysku zwykłego, domowego komputera.
Oczywiście elektroniczne publikacje mają też swoje wady wymieniane przez miłośników tradycyjnej książki.
Niewątpliwie czytanie książki na ekranie monitora nie jest ani najwygodniejsze, ani najzdrowsze dla oczu. Publikacji elektronicznej nie weźmiemy też w podróż (chyba, że na przenośnym komputerze, lub palmtopie), ani nie poczytamy w łóżku. Tak przynajmniej było do niedawna, póki koncerny światowe nie zainteresowały się ideą publikacji elektronicznych i nie rozpoczęły produkcji urządzeń, służących właśnie do czytania książek elektronicznych.

Znana na świecie z wdrażania pionierskich rozwiązań firma Sony, już 2 lata temu rozpoczęła sprzedaż na rynku japońskim jednego z pierwszych, profesjonalnych czytników do ebooków (ang. e-book reader) o nazwie LIBRIe, wykorzystując do jego produkcji technologię firmy E-Ink, dzięki której tekst pojawiający się na wyświetlaczu wygląda jakby był wydrukowany i jest czytelny pod dowolnym kątem, nawet w słońcu, co odróżnia tą technologię od zwykłych wyświetlaczy LCD. LIBRIe przypomina gabarytami tradycyjną książkę, a dzięki specjalnemu wejściu na karty pamięci MemoryStick, możemy mieć przy sobie całą bibliotekę.
To jednak dopiero początek. Firma Fujitsu pracuje już od jakiegoś czasu nad elastycznym wyświetlaczem, który ma przypominać tradycyjną kartkę papieru, oraz umożliwiać wyświetlanie kolorowej zawartości.
Premiera tego elastycznego, elektronicznego papieru, który będzie można w razie czego zwinąć bez problemu jak tradycyjną gazetę jest planowana jeszcze w tym roku.

Stworzenie elektronicznej książki (a raczej czytnika elektronicznych książek), przypominającego do złudzenia jej tradycyjny odpowiednik, może nastąpić szybciej, niż mogłoby nam się to wydawać. Zarówno z punktu widzenia wydawców jak i czytelników, takie rozwiązanie wydaje się to być strzałem w dziesiątkę. Człowiek o wiele łatwiej przyzwyczaja się do zmian, które nie są (przynajmniej z pozoru) aż tak diametralne. A skoro nowa książka XXI wieku, ma z wyglądu przypominać jej tradycyjną postać, ludzie mogą nawet nie zauważyć, kiedy wyprze ona, drukowaną siostrę, która z czasem stanie się symbolem oryginalności i prawdziwym skarbem dla jej właścicieli. Wydawcy już teraz dostrzegają, że warto zainteresować się elektronicznymi książkami, których koszt wydania jest dużo mniejszy, a proces wydawniczy jest znacznie krótszy, niż przy druku.

Postęp digitalizacji danych, któremu zostały już poddane filmy, czy utwory muzyczne (dostępne w wersjach cyfrowych), zaczyna dotykać książek w coraz szybszym tempie. Niezależnie od tego jak bardzo zwolennicy tradycyjnych książek, czy wydawcy broniący swoich aktualnych interesów, będą się sprzeciwiać temu procesowi, jest on praktycznie nieunikniony. Cyfrowa książka już za kilkanaście lat może wyprzeć całkowicie książkę tradycyjną. Obserwując aktualne rozwiązania, nad którymi pracują firmy, może się jednak okazać, że wbrew pozorom, nie będzie się ona tak bardzo różniła od swojej, nieco starszej, bardziej tradycyjnej siostry. Zapewne będzie posiadać sztywną okładkę z niewielkim wyświetlaczem, a w środku parę kartek elektronicznego papieru, na których wyświetlimy sobie zawartość jednej z tysiąca książek, przechowywanych w pamięci. Dzisiaj całkiem realna jest już wizja, że za 50 lat, każdy będzie nosił przy sobie swoją ulubioną książkę. A może raczej WSZYSTKIE swoje książki?
---

Mateusz Chłodnicki, właściciel Wydawnictwa Złote Myśli http://www.ZloteMysli.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

EBOOK - co to takiego?

Jeśli wydaje Ci się, że doskonale wiesz, czym jest "ebook", albo nie jesteś pewny, to ten artykuł jest właśnie dla Ciebie. Dzięki jego lekturze poznasz dokładną charakterystykę ebooków, ich najważniejszych [oraz tych mniej ważnych] cech, co sprawi, że będziesz wiedział o ebookach więcej, niż większość ludzi obecnie wie, albo tak im się tylko wydaje. EBOOK - CO TO TAKIEGO?

Ebook (skrót od „electronic book” –dosłownie „elektroniczna książka”) - to elektroniczny (wirtualny) odpowiednik tradycyjnej książki. Innymi słowy: jest to „normalna” książka, tyle, że dostępna w postaci plików komputerowych.

Ebooki zostały szumnie nazwane „książkami XXI wieku”, rewolucją porównywalną do wynalezienia przez Gutenberga ruchomych czcionek drukarskich oraz największym i śmiertelnym wrogiem tradycyjnych książek. Te i tym podobne epitety na pewno są nieco przesadzone, ale coś w nich jest. Przekonasz się o tym, zapoznając się z najważniejszymi cechami ebooków, które decydują o ich popularności:

- DOSTĘPNOŚĆ. Ebooki są dostępne 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku. O każdej porze dnia i nocy możesz dokonać ich zakupu z dowolnego miejsca na świecie. Jedyne czego potrzebujesz w tym celu, to komputer z dostępem do Internetu. Ebooka możesz zakupić na stronie www, na aukcjach internetowych lub kontaktując się z adresem mailowym podanym w ogłoszeniu (prasowym lub internetowym).

- CENA. Ebooki są zdecydowanie tańsze od tradycyjnych książek. Ich produkcja i dystrybucja nie uwzględnia takich kosztów jak: druk, transport, magazynowanie, prowizje dla pośredników (hurtownia książek, księgarnia) – słowem kosztów nierozerwalnie związanych z tradycyjnymi książkami. Kupując ebooka, płacisz tylko za wiedzę w nim zawartą, a nie za wynagrodzenie całej armii ludzi potrzebnych do jego przygotowania. Tych ludzi po prostu nie ma, bo są tutaj nie potrzebni, więc te pieniądze, które trzeba by było wydać na ich pensje pozostaną w twojej lub twojego klienta jeśli już sprzedajesz ebooki kieszeni.

- DOSTAWA. W przypadku ebooków nie istnieją żadne koszta związane z ich dostawą. Wszystko odbywa się wirtualnie. Zamawiasz, płacisz i otrzymujesz swojego ebooka. Żadnego stania w kolejkach, żadnego biegania na pocztę po odbiór przesyłki. Wszystko odbywa się w ciągu kilku minut siedzenia przed komputerem. Warto w tym momencie wspomnieć o opcji wydruku zakupionego ebooka, która staje się coraz bardziej popularna. W tym momencie, jeśli twój klient chce otrzymać ebooka wydrukowanego w postaci do złudzenia przypominającej tradycyjną książkę, to pojawiają się dodatkowe koszta, jak: wydruk, oprawa, wysyłka. Jednakże, jest to „tylko” dodatkowa opcja, gdyż normalnie ebooka otrzymuje się drogą elektroniczną w postaci pliku komputerowego, co jest praktycznie darmowe zarówno dla wysyłającego, jak i odbierającego taką „przesyłkę”.

- PŁATNOŚĆ. Zapłacić za ebooka - to nic prostszego. Masz wiele możliwości począwszy od przelewu na konto autora / wydawnictwa w banku internetowym, poprzez skorzystanie z internetowych serwisów transakcyjnych (jak np. Allpay - http://www.allpay.pl/; czy Pay4U - http://www.payu.pl/), a nawet skończywszy na tradycyjnym „zatrudnieniu” poczty i odebraniu ebooka na dyskietce, płycie CD, lub wydrukowanego i oprawionego, jak typowa książka - wysłana do Ciebie za zaliczeniem pocztowym (pobraniem).

- KOPIA. Z tradycyjną książką jest problem w robieniu notatek na marginesach, podkreślaniem - słowem prawdziwego korzystania z zawartej w niej wiedzy. Wiadomo, że książka swoje kosztuje i nie można jej niszczyć swoimi „bazgrołami”. Z ebookiem nie ma takiego problemu. Wystarczy samodzielnie wydrukować interesujące Cię fragmenty lub nawet całego ebooka i gotowe. Możesz nanosić własne notatki, podkreślać, robić dopiski - słowem używać „na całego” i nic się nie stanie, jeśli za jakiś czas wydruk stanie się nieczytelny, zgubisz go lub zniszczysz. Ebook, jest przecież ciągle w pamięci Twojego komputera - zwarty i gotowy do ponownego wydrukowania.

- MIEJSCE NA PÓŁKACH. Z ebookami możesz się przestać martwić o pękanie półek pod ciężarem zgromadzonej na nich wiedzy. Jedyne miejsce, jakie zajmą ebooki, to miejsce na twardym dysku w Twoim komputerze, którego na pewno masz dosyć, żeby zgromadzić całą bibliotekę ebooków i zupełnie tego nie odczuć.

- INTERAKTYWNOŚĆ. Oprócz suchego tekstu, ze schematami, rysunkami, zdjęciami, tabelami itp. w ebooku możesz znaleźć także interaktywne elementy, dzięki którym będziesz mógł dokładniej zapoznać się, z omawianym tematem. Nie potrzeba już wertować bibliografii podanej na końcu książki, nachodzić panią bibliotekarkę w różnych bibliotekach, („bo przecież tego nigdzie nie ma”) - w ebooku to wszystko masz na wyciągnięcie... a raczej klikniecie myszką.

- KONFIGURACJA. Tekstu, czy układu stron w tradycyjnej książce - nie możesz w żaden sposób zmienić, ale za to w ebooku możesz w dowolny sposób go sformatować i dostosować do swoich potrzeb. To ważna rzecz dla osób niedowidzących lub starszych.

- EKOLOGIA. Na pewno wiesz, jak teraz ważna, jest ekologia. Jeśli tak, to na pewno przemówi do Ciebie wymiar ekologiczny ebooków. Ebook to przede wszystkim program komputerowy, który nie ma żadnej styczności z papierem, a to oznacza brak ściętych drzew, potrzebnych do przerobienia na papier. Jednakże nie można pominąć tego faktu, że ebooki coraz częściej można zamówić w postaci wydruku, za pomocą którego ebook zmienia się niemalże w klasyczną książkę. Jest to jednakże tylko pewien dodatek, dodatkowa opcja, a nie tak jak w przypadku książek: główna i jedyna forma ich występowania. Tak, że ebook nie wywiera negatywnego wpływu na środowisko oraz oszczędza Twój czas i nerwy, które w przeciwnym razie musiałbyś strawić na szperanie, czy szukanie „papierków”.

- JAKOŚĆ. Ogromna większość ebooków, to wydana w profesjonalny sposób, bardzo wysokiej jakości publikacja, napisana pod kątem odpowiednio wcześniej wybranego grona klientów tzw. niszy rynkowej, będącą odpowiedzią na pewną określoną potrzebę tych ludzi, a więc w pełni zgodna ze wszystkimi wymaganiami marketingowymi. Oczywiście, także wśród ebooków trafiają się publikacje słabe, ale to żadna nowośćJ. To co odróżnia na polu jakości ebooki od książek, to tematyka. Raczej rzadko spotyka się ebooki traktujące o beletrystyce i są to pozycje, które wcale nie sprzedają się najlepiej. Za to zdecydowana większość ebooków, to poradniki „know-how”, czyli zawierające spis zasad, technik i sposobów na rozwiązanie jakiegoś problemu, z danej dziedziny, o czym – zwykle – pisze jakiś specjalista lub osoba, która przynajmniej, jest z danego tematu po prostu dobra. To gwarantuje wysoką jakość przekazywanej za pośrednictwem ebooka wiedzy.

- FORMA. Ebooki dają wybór. Można je zamówić w klasycznej formie elektronicznej i czytać z monitora. Można je także wydrukować na własną rękę i czytać z kartki. Można także zamówić ebooka w postaci wydruku i otrzymać go za pomocą przesyłki pocztowej – zupełnie tak jakbyś zamawiał klasyczną książkę. Słowem masz wybór.

- DO WIELORAKIEGO UŻYTKU. Ebooki doskonale nadają się na sprzedaż jako samodzielny produkt. Można ich także używać, jako gratisów lub prezentów. Cokolwiek byś nie wymyślił, do tego najlepiej nadadzą się ebookiJ.

- ZYSK. Sprzedaż ebooków, to bardzo zyskowne przedsięwzięcie. Niczym specjalnym nie jest stopa zwrotu z ebooka rzędu kilkunastu, czy kilkudziesięciu procent. Oznacza to, że z każdej złotówki wydanej przez klienta na zakup ebooka, do Ciebie wraca 20, 30, 50, 70, a nawet więcej groszy. Porównaj to do 3,5% lokat rocznych, lub giełdy, gdzie zyski rzędu 10, czy 20 % są czymś wielkim, a przez to trudną do uzyskania i rzadko spotykaną rzeczą. Prawda, jest taka, że własny ebook, to najlepsza inwestycja i sposób na szybkie pieniądze.

- SPOSÓB NA BIZNES. Ze względu na wysokie zyski, łatwość i szybkość tworzenia oraz niskie nakłady potrzebne na uruchomienie firmy sprzedającej ebooki, jest to dobry pomysł na własny biznes. Faktycznie potrzebny, jest tylko komputer, dostęp do Sieci oraz kilka programów w stylu edytor tekstowy, klient poczty itd. Do zbudowania własnej witryny poprzez którą będziesz sprzedawał ebooki potrzebna będzie znajomość języka html oraz zagadnień związanych ze sprawami technicznymi. Jednakże brak ich znajomości wcale nie oznacza koniec marzeń o interesie, bo przecież możesz zatrudnić, lub wynająć kogoś, kto to wszystko zrobi za Ciebie lub Ciebie tego nauczy.

- DOCHÓD PASYWNY. Napisanie, wydanie, a następnie sprzedawanie własnego ebooka, to sposób na wypracowanie sobie dochodu pasywnego, a więc dochodu, który otrzymujesz wiele razy za raz wykonaną pracę, którą wykonujesz tylko jeden raz. Tym sam powiększasz zbiór własnych aktywów, a więc tych rzeczy oraz elementów, które „wkładają” pieniądze do twojej kieszeni. Własny ebook, czy to sprzedawany za pośrednictwem wydawnictwa internetowego, czy samodzielnie, jako firma o profilu wydawniczym bo tak, to musi być w świetle prawa robione, aby było formalnie wszystko w porządku, to dobra alternatywa dla innych metod zwiększenia swojego dochodu w stylu awans w pracy, zdobycie wyższego wykształcenia itd. Zamiast np. inwestować kilkanaście tysięcy złotych w studia i kilka lat swojego życia w naukę na danym kierunku, może lepiej zainwestować kilka set złotych i kilka miesięcy w napisanie swojego ebooka, a następnie czerpać z niego zyski przez co najmniej kilka, jeśli nie więcej, lat. I nie mówię tutaj o zyskach rzędu kilkaset złotych, a taką podwyżkę możesz jedynie taką otrzymać, jeśli pokażesz swojemu pracodawcy świadectwo ukończenia wyższych studiów. Mówię o dziesiątkach tysięcy złotych na przestrzeni kilku lat. Sam rozważ, co jest bardziej opłacalne, łatwiejsze i po prostu lepsze.

- ŁATWE DO WYPRODUKOWANIA. Ebooki tworzy się łatwo i szybko. Ich sprzedaż można niemalże w pełni zautomatyzować. Ponadto ich sprzedaż poprzez witrynę www, jest mało skomplikowana techniczne i zajmuje mało miejsca na serwerze. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie np. do newsletterów kupno ebooka traktowane, jest jako pojedyncza czynność i klient raczej nie oczekuje i nie spodziewa się, abyś co jakiś czas aktualizował jego treść oraz przesyłał mu nieodpłatnie aktualną wersję swojego ebooka. Oczywiście: dużo tutaj zależy od tematyki twojego ebooka, bo jeśli napisałeś ebooka na temat, w którym dużo się dzieje i którego treść może po krótkim okresie czasu stać się już nieaktualna, to być może warto rozważyć sukcesywne wprowadzanie uaktualnień treści. Jednakże ogólna reguła, jest taka, że zakup ebooka traktuje się, jako pojedynczą czynność – tak na „dzień dobry” i „do widzenia”. To sprawia, że ebooka można napisać tylko raz i sprzedawać go przez wiele lat i w dalszym ciągu mieć zadowolonych klientów z jego zakupu.

- ELIMINACJA KORUPCJI. Aby wydać własną książkę już nic nie wspominam o zarobku na niej, to musisz mieć albo szczęście i doskonały temat; albo pieniądze, z którymi wejdziesz w spółkę z danym wydawnictwem, albo znajomości u osób odpowiedzialnych za układanie planów wydawniczych danego wydawnictwa. Są to najczęściej spotykane możliwości u zupełnie nowych autorów, nieznanych i jeszcze nie dochodowych dla wydawnictwa. Ebooki w dużym obszarze eliminują tego typu patologie. Na Zachodzie wydawnictw, które chętnie wydadzą twojego ebooka na zasadzie: „a może, to będzie właśnie nasz największy bestseller”, jest na pęczki i tam masz wybór. Dlaczego? Bo wydanie ebooka dla wydawnictwa, to nie jest inwestycja w porównaniu z kosztami wydania klasycznej książki. Dlatego też oni bardzo chętnie wydadzą twojego ebooka. U nas z tą konkurencją, jest jeszcze słabo, ale i tak klasyfikacja tego, czy twój pomysł / materiał nadaje się na ebooka odbywa się w oparciu o ich użyteczność i możliwość sprzedaży, a nie na podstawie innych, nie ekonomicznych, powodów. Stwarza to duże możliwości dla zupełnie nowych i nieznanych autorów.

Paweł Sygnowski
--
Poznaj sekret jak pisać ebooki ---

Paweł Sygnowski Praktycznie wszystko o właściwym użytkowaniu Twojego mózgu

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Krótka historia EBOOKÓW

Artykuł przedstawia w ogólnym zarysie historię powstania oraz rozwoju elektronicznych książek, czyli ebooków. Na samym początku ebooki były traktowane jako forma gratisu, darmowego dodatku, prezentu lub co najwyżej, jako interesujące nowum technologiczne służące rozrywce lub/i uatrakcyjnieniu oferty danej witryny internetowej. Nikt jeszcze wtedy nawet nie myślał, że ebooka można komukolwiek za cokolwiek sprzedać. Uważano, że to jest po prostu niemożliwe, a ebooki traktowano jako towar niesprzedawalny.

Sytuacja zmieniła się drastycznie, kiedy to w latach dziewięćdziesiątych pisarz Stephen King - znany autor horrorów, wydawanych w sposób tradycyjny - podjął się ciekawego projektu. Otóż macierzyste wydawnictwo pisarza opublikowało jego opowiadanie „Riding the Bullet” w wydaniu elektronicznym, jako ebooka. Plotka głosi, że stało się to głównie z takiego powodu, że opowiadanie było słabe i nie rokowało większych szans na dużą sprzedaż, a więc zysku dla samego wydawnictwa i autora. Za porozumieniem stron zdecydowano się zamieścić opowiadanie w Internecie, jako ebook i w takiej formie je sprzedawać. Rezultat był niesamowity, gdyż skończyło się na tym, że ponad 2 miliony osób zapłaciło za ściągnięcie tego opowiadania, co dało samemu pisarzowi ponad milion dolarów zysku.

Wydarzenie to zapoczątkowało nowy rozdział w historii ebooków. Nagle przekonano się, że ebook to najzwyklejszy towar na świecie, na którym można równie dobrze zarabiać, jak na czymś innym. Ponadto: przekonano się, że ebook jest jednym z najbardziej zyskownych towarów, jakie kiedykolwiek były dostępne, gdzie realne zyski kształtują się na poziomie kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu procent. I wtedy rozpoczął się prawdziwy boom na ebooki, ich złota era, która trwa po dziś dzień i jakoś nie ma żadnych widoków, aby miała się szybko skończyć, a wręcz przeciwnie, jak się o tym przekonasz z dalszej lektury.

Dzisiaj sytuacja jest taka, że na przysłowiowym zachodzie, a głównie w USA, mamy prawdziwy wysyp ebooków na przeróżne - choć niekoniecznie na wszystkie tematy. Ebooki uczyniły już z wielu ludzi milionerów, a dla jeszcze większej grupy osób stanowią sposób zarabiania na życie. W USA czymś normalnym są nawet firmy, których działalność opiera się na sprzedaży tylko i wyłącznie jednego ebooka. Przy średniej cenie ebooka kształtującej się w okolicach 40 - 50 dolarów, sprzedaż na poziomie choćby 100 sztuk miesięcznie, przy kilkunastu lub nawet kilkudziesięcio procentowym zysku oznacza niewiarygodnie dobry biznes. W tym miejscu należy wspomnieć o tym, że obecnie dla większości firm zysk stanowi ok. jednej dziesiątej ceny sprzedawanego produktu, czyli 10%. Ponadto, jest to zysk brutto od którego trzeba odliczyć należny podatek, więc faktyczny zysk netto „na rękę” wynosi zaledwie kilka procent. Jak to porównać do zysków osiąganych ze sprzedaży ebooków?

Z kolei, jak wygląda sytuacja w Polsce? Ebooki są obecne i zauważalne także u nas, ale to niebo i ziemia w porównaniu do USA, czy krajów Europy Zachodniej. Wyłączając małolaty sprzedające ebooki za 1, czy 2 PLN poprzez serwisy aukcyjne, w Polsce jest bardzo mało osób, które zarabiają jakieś konkretne pieniądze na ebookach (co najmniej kilkaset złotych miesięcznie), a jeszcze mniej takich, którzy zarabiają na życie dzięki ich sprzedaży.

Paweł Sygnowski
--
Poznaj sekret jak pisać ebooki ---

http://www.ebooki.zlotemysli.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sklepy spożywcze on-line, czyli kurier z hipermarketu

Polski rynek sklepów internetowych rozwija się coraz szybciej. Obecnie możesz zamówić w sieci również chleb i mleko. Tylko czy to się opłaca?

W ostatnim czasie handel internetowy rozwija się bardzo szybko. W Internecie kupujemy najczęściej sprzęt RTV i AGD. Udział sprzedaży internetowej w całkowitej sprzedaży detalicznej dla tej grupy towarów może przekraczać nawet 20%. Trzy największe grupy asortymentowe w polskich e-sklepach to: dom i ogród, prezenty i akcesoria oraz odzież. Najmniej popularną grupą są produkty spożywcze. Według danych z Eurostatu tylko 4% Polaków kupiło produkty spożywcze on-line w 2009 roku. Dla porównania w Wielkiej Brytanii ten wskaźnik wynosi aż 15%. Wciąż jeszcze niewielka liczba osób zdaje sobie sprawę, że zamiast spędzać cały dzień w supermarkecie można zamówić zakupy w sieci. W zakresie dostawy firmy oferują własny transport lub korzystają z usług kurierskich.

Delikatesy on-line

Największymi marketami internetowymi są Piotr i Paweł, Frisco oraz Alma Market. W 2008r. liderem na rynku był Piotr i Paweł. Jego pozycji zagraża jednak Frisco, którego przychód wzrósł w 2009 roku aż o 10,5 mln zł. Zarówno Frisco jak i Alma zwiększyły swoją internetową sprzedaż w zeszłym roku aż o 100%, co jest wynikiem godnym podziwu. Wygląda więc na to, że firmy przekonują do siebie coraz większe rzesze klientów. Sklepy internetowe są też świetną reklamą tradycyjnych delikatesów. Klient przed wyjściem do sklepu może sprawdzić, czy dostanie na miejscu interesujące go produkty. Swoje artykuły w Internecie proponuje również E.Leclerc pod adresem hipernet24.pl. Istnieje też wiele mniejszych, często wyspecjalizowanych sklepów spożywczych oferujących w sieci wina, zdrową żywność czy słodycze.

Zakupy z dostawą do domu

Większość delikatesów w sieci oferuje dostawę swoimi samochodami. Usługi takie są często dostępne jedynie w mieście, w którym znajduje się siedziba firmy, czyli najczęściej w Warszawie. Istnieją jednak markety ogólnopolskie, nie koniecznie usytuowane w stolicy, które dowożą zakupy do każdego Klienta, bez różnicy gdzie mieszka. Piotr i Paweł oraz Alma dostarczają zakupy do klientów własnymi samochodami na terenie całej Polski. Nie musimy się obawiać o nasze produkty w czasie transportu, ponieważ samochody takie przystosowane są do przewożenia towarów łatwo psujących się - zapewniają im odpowiednią temperaturę.


Warszawskie sklepy próbują konkurować również na krajowym rynku. Wykorzystują do tego celu przesyłki kurierskie. Osoby spoza stolicy zamawiając w witrynie frisco.pl otrzymają swoje zakupy za pośrednictwem Siódemki, a zakupy z hipernet24.pl dostarczy nam kurier DPD.


Warunki i koszty dostawy

Decydując się na zamówienie zakupów w sieci powinniśmy liczyć się z dodatkowymi kosztami dostawy. W przypadku Frisco można otrzymać dostawę gratis, jeśli zrealizujemy zakupy za odpowiednią sumę. Na terenie Warszawy jest to 200 zł, w jej okolicach – 250 zł, a w przypadku przesyłki kurierskiej do innego miejsca w Polsce – 150 zł. Koszt dostawy dla mniej wartościowych zakupów w tym sklepie waha się od 6 zł do 25 zł. W przypadku kuriera cena jest uzależniona od wagi. Płatności za przesyłkę kurierską można dokonać on-line lub przelewem.


Koszt przesyłki kurierskiej poza Warszawą z hipernet24.pl wynosi 18 zł za zakupy do 20 kg. Cięższe przesyłki są odpowiednio droższe. Kurier dostarcza nasze produkty w ciągu doby od złożenia zamówienia. 24-godzinny termin dostawy obowiązuje tylko przy zamówieniach składanych w dni powszednie.


Takie sklepy jak Piotr i Paweł oraz Alma korzystają jedynie z własnych środków transportu.
Wygodne zakupy Następnym razem, gdy postanowisz zrobić większe zakupy, zastanów się, czy nie łatwiej będzie je zamówić w sieci. Trzeba jedynie pamiętać, że im większe zakupy, tym bardziej się opłacają. Czasem niestety trzeba zapłacić dużo więcej niż w tradycyjnym sklepie. Jednak takie zakupy oszczędzają dużo czasu i energii. Można go będzie spożytkować na coś przyjemniejszego niż stanie w kolejkach. Zdecydowanie nie jest to opcja dla kobiet, które kochają wielogodzinne chodzenie po sklepach.

---

Marta Piotrowiak
Alarado.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sklep Internetowy czy tradycyjny?

W dzisiejszych czasach wychodzenie na zakupy jest coraz mniej popularne. Ludzie starają się nie wychodzić z domów, zwłaszcza w dużych miastach pomimo, że są tam atrakcyjne miejsca jak np. duże domy handlowe. Zakupy robi się nie odchodząc od komputera.

Sklep tradycyjny

Zakupy robi się nie odchodząc od komputera, nie tylko dlatego, że ktoś jest leniwy ale dlatego, że po prostu ludzie mają coraz mniej czasu na cokolwiek - również na zakupy. Zakupy w zwykłym stacjonarnym sklepie gwarantują nam obejrzenie produktu z bliska dotkniecie go powąchanie, zadania sprzedającemu pytań na które uzyskamy natychmiastową odpowiedz no i oczywiście po zakupie i powrocie do domu można zacząć użytkować przedmiot który w razie potrzeby można zareklamować. Jednak należ pamiętać, że jeśli sprzedawcą jest rzetelny sklep, reklamacja towaru zakupionego przez Internet jest na lepszych warunkach dla kupującego niż w przypadku normalnej transakcji. Zwykle zakupy dają większą satysfakcje niż zakupy online jednak mimo to cieszą się one coraz to większą popularnością właśnie ze względu na czas. Nie ma się o dużo rozpisywać Polska to nie U.S.A. i jeszcze długo lodówki nie będą u nas same zamawiać jedzenie więc do tego czasu jesteśmy "skazani" na ciągłe korzystanie z normalnego sklepu.

Zakupy przez internet

Zakupy internetowe mają swoje plusy i minusy. Do plusów można zaliczyć przede wszystkim duży wybór i porównanie cen, wszystko w kilka minut, co skutkuje trafnym zakupem, lecz do każdego zakupu należy doliczyć koszt dostawy który zazwyczaj nie jest niski, w efekcie możemy uzyskać zakup w cenie sklepów tradycyjnych i w dodatku z kilku dniowym opóźnieniem związanym z wysyłka. Ponadto przedmiotów oferowanych w Internecie nie możemy dotknąć, posmakować czy powąchać wszystko opiera się na opisie produktu który, odpowiednio dla każdego nie jest satysfakcjonujący, bowiem każdy z nas o danym produkcie chciałby wiedzieć co innego.

Do kolejnej cechy zakupów online należy możliwość nadużycia ze strony sprzedawcy, który może nas oszukać i wysłać uszkodzony produkt bez możliwości prawa do reklamacji lub w ogóle nic nie wysłać niestety lecz takich nieuczciwych sprzedawców jest raczej coraz mniej niż więcej. Chociaż na serwisach aukcyjnych są rzekomo zabezpieczenia transakcji oraz system komentarzy to jest to bardziej ułuda bezpieczeństwa niż faktyczne zabezpieczenie.

Nie tylko aukcje

Jeśli zdecydujemy się na zakupy internetowe nie ograniczajmy się tylko do serwisu aukcyjnego na którym co prawda jest bardzo duży wybór lecz należy wziąć pod uwagę, że ceny aukcji i prowizji narzucane przez np. serwis Allegro są tak duże że, sprzedawcy zawyżają ceny towarów, które w o wiele niższych cenach nawet o 30% można zakupić w ich sklepach internetowych. Każdy poważny sprzedawca będący firmą, który posiada sklep internetowy, posiada konto na jakimś serwisie aukcyjnym - sprawa jest prosta, jeśli widzimy przedmiot który nas satysfakcjonuje zawsze można go kupić w sklepie internetowym u tego samego sprzedawcy w niższej cenie nawet o wartość wysyłki i większej.

Sprzedawcy zawsze preferują sprzedaż poza aukcją. Wszystko to spowodowane jest cenami prowizji i wystawienia aukcji, sprzedający woli sprzedać taniej na swoim sklepie internetowym nie płacąc przy tym żadnych prowizji, które musi doliczać do miesięcznego rozliczenia i uwzględniać przy każdorazowym wycenianiu towaru na aukcjach.

Kupujmy z głową


Reasumując dobrze jest kupować poprzez Internet, jeśli to robimy to musimy troszeczkę się namęczyć aby kupić coś taniej. Pamiętajmy wybierając towar na aukcji można kupić go taniej w sklepie internetowym. Natomiast kupując w zwykłym sklepie i czasem w Internetowym (zwłaszcza przy dużych zamówieniach) możemy się targować co w efekcie da nam zarazem większą satysfakcję z zakupu i niższą cenę.

---

Autorem artykułu jest pracownik firmy Kaszmir.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Internetowy zakupoholizm

Według badan CBOS w 2005 roku z możliwości handlu elektronicznego w Polsce korzystało 42,3% Internautów. W ciągu pięciu lat odsetek ten wzrósł do 67%. Dlaczego tak często i chętnie robimy zakupy przez Internet? Na czym polega magia Sieci?

Zakupy przez Internet są przede wszystkim dużym ułatwieniem dla konsumentów. Bez wychodzenia z domu klient może dotrzeć do oferty serwisów sprzedażowych. Odnalezienie pożądanego produktu zajmuje kilka sekund – tyle, ile potrzebuje wyszukiwarka, by wskazać swoje propozycje. Płatności możemy dokonać również za pośrednictwem sieci, a zamówionego towaru spodziewać się już na drugi dzień roboczy. Sporym ułatwieniem zarówno dla sprzedających, jak i kupujących jest coraz powszechniejsza możliwość wystawiania i odbierania faktur drogą elektroniczną. Badania dowodzą, że co druga firma w Europie przynajmniej raz w miesiącu wysyła i przyjmuje faktury przez Internet, co można przełożyć na ponad 40% konsumentów, którzy wykorzystują taką możliwości.

Dużą zachętą do korzystania ze sprzedaży internetowej jest szeroki wybór oferowanych produktów po bardzo niskich cenach, niekiedy niższych nawet o 50% od ceny w tradycyjnych sklepach. Atrakcyjność ceny wynika z faktu, że prowadzenie procesu sprzedaży w sieci możliwe jest przy stosunkowo niskich kosztach. Sprzedawcy nie muszą zatrudniać wielu osób do prowadzenia działalności, nie wymaga się od nich również posiadania lokalu handlowego.

Firmy zajmujące się budowaniem systemów E-commerce, dokładają wszelkich starań, by uczynić serwisy sprzedażowe jak najbardziej przyjaznymi klientom. Wyposażają je w rozwiązania z zakresu WebUsability, dostosowując poszczególne funkcje do oczekiwań i możliwości potencjalnych użytkowników. Dzięki rozwiązaniom e-commerce sprzedawcy mogą w łatwy sposób dotrzeć do klientów, a przez cały okres prowadzenia transakcji utrzymywać z nimi bezpośredni kontakt.

Magią zakupów w Siei oczarowanych jest coraz więcej użytkowników Internetu. Być może w przyszłości będzie to jedyna rozsądna i przynosząca korzyści droga handlowa.

WJ
--- Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sklepy internetowe jako świetna alternatywa dla galerii handlowych

Większość rodziców staje przed wyborem: ubrać swoje dziecko tanio czy ładnie? Czy rzeczywiście nie ma złotego środka? Czy jesteśmy skazani na płacenie wysokich cen za firmowe ubranka?

Każdy rodzic musi liczyć się z wydatkami na ubranie dla swojego dziecka. Przeważnie jest to znacząca część domowego budżetu, więc oszczędności w tej kategorii wydatków są zawsze mile widziane. Gdzie zatem znaleźć tanią odzież dla dzieci, która jednocześnie będzie dobra jakościowo?

Bardzo dobrą alternatywą dla sklepów tradycyjnych są dynamicznie rozwijające się na rynku polskim odzieżowe sklepy internetowe. Zazwyczaj znajdziemy tam identyczny asortyment jaki oferowany jest w galeriach handlowych, ale niejednokrotnie w cenach nawet o kilkadziesiąt procent niższych. Jak to możliwe? Jest to spowodowane dużo niższymi kosztami działalności jakie towarzyszą prowadzeniu handlu drogą elektroniczną. Właściciel sklepu internetowego nie musi ponosić kosztu wynajęcia powierzchni handlowej w renomowanych miejscach. Dodatkowo ilość personelu potrzebna do obsługi takiego sklepu jest dużo mniejsza. Dochodzą do tego jeszcze niższe koszty mediów czy też ochrony. Oszczędności są naprawdę znaczące, a niższe koszty prowadzenia działalności to możliwość zaoferowania niższych cen swoim klientom.

Warto wspomnieć, że poza pieniędzmi zaoszczędzimy też sporo niezwykle cennego czasu, a także unikniemy stresu, który często wywoływany jest przez tłok czy też stanie w kolejkach i miejskich korkach. No i presja dziecka jest mniejsza co pozwala uniknąć szantaży emocjonalnych w stylu "albo to dostanę, albo narobię krzyku na cały sklep".

Przy użyciu którejkolwiek z popularnych przeglądarek internetowych bez trudu znajdziemy dobry sklep dla dzieci oferujący kompletny ubiór dziecka: od pantofelków zaczynając, przez pajacyki i śpioszki, a na bluzkach i koszulkach kończąc. Wybór jest naprawdę szeroki. Warto jednak zwrócić uwagę czy sklep wzbudza zaufanie. Sprawdźmy więc czy połączenie internetowe ze sklepem jest szyfrowane, a także jak długo sklep istnieje i czy właściciel podaje jego pełne dane. Pomocne mogą się okazać także opinie znajomych.

Biorąc pod uwagę ilość korzyści jakie niesie ze sobą kupowanie odzieży dla dzieci drogą internetową, wydaje się to być naturalny kierunek w którym podążać będzie coraz więcej konsumentów. Statystyki pokazują, że liczba klientów takich sklepów rośnie i trend ten powinien być utrzymany przynajmniej przez kilka najbliższych lat. Zapowiada się, więc bardzo ciekawa konfrontacja handlu tradycyjnego z elektronicznym, na której z pewnością najbardziej skorzystają klienci.

Krzysiek Maszkiewicz
---

Odzież dla dzieci

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czym jest Apteka internetowa i jak z niej korzystać?

Rozszerzenie działalności sklepów o sprzedaż za pośrednictwem internetu jest obecnie bardzo powszechne. Coraz więcej sklepów z różnych branż doskonale odnajduje się w tym kanale dystrybucji. Apteki internetowe są doskonałym tego przykładem. Rozszerzenie działalności sklepów o sprzedaż za pośrednictwem internetu jest obecnie bardzo powszechne. Coraz więcej sklepów z różnych branż doskonale odnajduje się w tym kanale dystrybucji. Apteki internetowe są doskonałym tego przykładem.

Apteka internetowa- co to takiego?

Apteka internetowa czasami nazywana też e-apteką łączy w sobie zalety sklepu internetowego i zwykłej apteki. Korzystanie z aptek internetowych staje się coraz bardziej popularne z wielu przyczyn. Pierwsza z nich jest ogromna wygoda korzystania. Swoje lekarstwa możemy kupić w zasadzie z każdego miejsca z dostępem do internetu bez konieczności fizycznego odwiedzania apteki. W przeciwieństwie do zwykłej apteki apteka internetowa otwarta jest 24h na dobę dlatego też można dokonać w niej zakupów o każdej porze dnia i nocy.

Istotne znaczenie dla kupującego ma również cena. Przeważnie apteka internetowa oferuje leki po znacznie niższej cenie niż apteki klasyczne. Stanowi to więc ogromny plus dla klientów. Niższe ceny wynikają z ogromnej konkurencji na rynku aptek internetowych. W ramach tej właśnie konkurencji cena staje się głównym narzędziem walki o klienta. Na niższe koszty może mieć wpływ rónież fakt, ze apteka internetowa nie wymaga posiadania placówki. Może być prowadzona nawet z domu o ile robi to wykwalifikowana osoba.

Bardzo wygodnym rozwiązaniem oferowanym przez e-apteki jest również forma realizacji odbioru / dostawy zakupionych leków. Leki mogą być zarówno dostarczone do domu klienta jak również odebrane przez niego z dowolnej apteki. Dostawa do domu jest przede wszystkim wygodna dla osób, które z powodu choroby nie mogą opuszczać domu lub które nie mają czasu na wizytę w normalnej aptece. Odbiór leków w dowolnej aptece to bardzo duża wygoda dla osób, które chcą odebrać swoje leki w miejscu w którym będzie im to najwygodniej zrobić.

Apteka internetowa posiada zawsze dokładny opis leku uwzględniający skład, opis działania, zasady stosowania oraz przeciwwskazania stosowania leku. Umożliwia to jej klientom samodzielne dobranie leków zgodnie z ich potrzebami. Często apteki internetowe oferuje różnego rodzaju artykuły i porady stanowiące pomoc dla klientów w wyborze odpowiednich leków. Produkty posiadają również własne galerie zdjęć. Stanowi to pewne ułatwienie dla osób nie pamiętających nazwy leku ale potrafiących rozpoznać jego opakowanie.

Główną przyczyną rozszerzania oferty sprzedaży o sprzedaż poprzez Internet jest możliwość dotarcia do większej ilości klientów. Przeważnie robią tak apteki, które swoją działalnością chciały by wyjść poza granice swojego najbliższego otoczenia czy też poza granice miasta i otworzyć swoje usługi na cały kraj. Bardzo często kilka mniejszych aptek łączy swoje siły tworząc aptekę internetową pod jedną, wspólną nazwą. Apteki te łączą swoje bazy klientów udostępniając je pozostałym "wspólnikom".

Jak dokonać zakupu za pośrednictwem apteki internetowej?

Korzystanie z apteki internetowej jest tak proste jak korzystanie z każdego sklepu internetowego. Pierwszym krokiem jest zawsze wyszukanie i wybór interesującego nas leku. Gdy już znajdziemy odpowiedni lek należy dokładnie zapoznać się z jego opisem, tak abyśmy byli zadowoleni z naszego zakupu a sam lek był możliwy do stosowania przez nas.

Gdy już znajdziemy interesujący nas lek dodajemy go do naszego koszyka. Gdy chcemy zakończyć nasze zakupy przechodzimy do koszyka i sprawdzamy czy znajduje się w nim wszystko to co chcieli byśmy zamówić. Przed dokonaniem zakupu istnieje pełna swoboda co do dodawania i wyrzucania produktów z koszyka. Gdy jesteśmy w 100% pewni, że mamy to czego chcemy dokonujemy zakupu. W przypadku apteki internetowej, w której konieczne jest zalogowania się przed dokonaniem zakupu konieczne jest uprzednie stworzenie konta wraz z podaniem wszystkich danych adresowych. Większość aptek internetowych w ramach wygodnego z nich korzystania rezygnuje z konieczności logowania. W tym drugim przypadku podawanie danych adresowych jest konieczne każdorazowo przy dokonaniu zakupu.

Poza wpisaniem do formularza zamówienia danych adresowych konieczne jest również wybranie formy płatności oraz metody odbioru leków. W przypadku wyboru odbioru osobistego konieczne jest zaznaczenie miejsca odbioru naszego zamówienia. Najczęściej wybiera się aptekę najbliżej miejsca zamieszkania bądź aptekę, do której mamy najbardziej "po drodze".

Bardzo ważne podanie jest prawidłowego adresu e-mail. To własnie za pośrednictwem poczty elektronicznej aptek internetowa prześle nam dowód dokonania zakupu wraz z numerem zakupu.

I to już w zasadzie wszystko jeżeli chodzi o korzystanie z apteki internetowej. Jest to metoda tania a przede wszystkim bardzo wygodna na zakup potrzebnych nam lekarstw. Przed dokonaniem zakupu warto porównać oferty różnych aptek internetowych w celu wyboru najkorzystniejszej oferty.

Marek Skok
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Internet jako nowa forma dokonywania zakupów

Internet jest medium, które cały czas się rozwija i zyskuje coraz to nowsze sposoby jego zastosowania. Dzieje się tak z powodu jego rosnącej popularności i powszechności. Jeśli nie w domu, ludzie mają dostęp do internetu w szkołach, w pracy na uczelniach czy też w kafejkach.

Zakupy za pośrednictwem internetu mają a całym świecie wiele milionów zwolenników. Forma ta jest na pewno dużo szybsza i wygodniejsza niż tradycyjne zakupy. Aby dokonać ich nie trzeba opuszczać własnego domu. Wystarczy posiadać komputer z podłączeniem do internetu. Zakupy za pośrednictwem internetu bardzo przypominają swoją formą dokonywanie zakupów za pośrednictwem katalogów wysyłkowych. Różnica polega na asortymencie. W sklepach internetowych można kupić niemalże wszystko, co dostępne jest w sklepach tradycyjnych. To już nie tylko wygodny sposób na zakup elektroniki czy też książek.

Jedzenie

Jedną z niekonwencjonalnych kategorii produktów zakupywanych za pośrednictwem internetu są produkty żywnościowe. Usługę tą jako pierwsze wprowadziły supermarkety wyższej klasy. Na ich stronach internetowych dodana został usługa umożliwiająca zamówienie dostawy produktów do domu. Dostawy te za zwyczaj dokonywane są na drugi dzień pod warunkiem, że zamówienie zostanie złożone do określonej godziny poprzedniego dnia. W przeciwnym wypadku zakupy są dostarczane dopiero na dwa dni po złożeniu zamówienia. Obecnie, w związku z ogromnym nią zainteresowaniem, usługę tego typu zaczyna oferować również wiele sklepów klasy średniej. Sprzedaż żywności za pośrednictwem internetu prowadzona jest tylko i wyłącznie jako usługa dodatkowa. Charakter większości produktów wymaga na sprzedawcach zapewnienie im odpowiednich warunków przechowywania, a także świeżości. Ich sprzedaż jedynie za pośrednictwem internetu nie była by więc opłacalna biorąc pod uwagę konieczność magazynowania i świeżych dostaw.

Lekarstwa

Ogromną popularnością cieszy się zakup lekarstw za pośrednictwem internetu. Coraz więcej małych aptek łączy swoje siły pod jednym szyldem, aby zwiększyć swój zasięg działania. W ten sposób powstaje jedna duża apteka internetowa. Za jej pośrednictwem możliwy jest przede wszystkim zakup lekarstw wydawanych bez recepty, ale również różnego rodzaju środków medycznych takich jak materiały dezynfekujące i opatrunkowe, aparaty do pomiaru ciśnienia, termometry czy też takich produktów jak żywność dziecięca oraz suplementy diety. Apteki internetowe zyskują coraz większą liczbę klientów dzięki takim zaletom jak uniknięcie konieczności stania w długich kolejkach. Wiele aptek tego typu, poza możliwością zamówienia lekarstw do domu daje możliwość ich odbioru w punktach najwygodniejszych dla klienta. Oprócz małych aptek na tego typu usługę decyduje się coraz więcej aptek sieciowych. Zaletą prowadzenia apteki internetowej jest brak konieczności posiadania osobnego lokalu. Pod warunkiem posiadania uprawnień aptekarza, sprzedaż leków może być prowadzona nawet z domu.

Odzież

Mniej niezwykłe niż dwa powyższe przykłady, jest dokonywanie za pośrednictwem internetu zakupów ubrań. Forma ta wybierana jest z dwóch zasadniczych powodów. Przede wszystkim wiele produktów znanych producentów sprzedawane jest po znacznie niższych niż sklepowych cenach. Zabieg ten przyciąga wielu zainteresowanych, którzy za niższą cenę są bardziej skłonni kupić produkty znanych mark niż odzież niemarkową. Drugą zaletą zakupów internetowych jest dostęp do kolejki i modeli zagranicznych nie dostępnych w danym kraju. Wiele osób decyduje się na tego typu zakupy, aby móc wyróżnić się wśród swoich znajomych. Dokonując zakupu tego typu trzeba zwrócić uwagę na kilka istotnych elementów. Sklep internetowy z odzieżą lub bielizną nie daje możliwości ich przymierzenia. Konieczne jest więc dokładne zapoznanie się z opisem produktu dotyczących rozmiarów oraz kraju producenta. Jest to szczególnie istotne w przypadku zakupu odzieży zagranicznej. Numeracje wielu krajów różnią się od siebie, dlatego też niezbędne jest sprawdzenie ich odpowiedników w Polskiej numeracji przed dokonaniem ich zakupu. Ważne jest również zapoznanie się z galeria produktów. Dzięki niej można zobaczyć jak wygląda dane ubranie oraz czy jest o rzeczywiście tot czego się poszukuje.

Dokonywanie zakupów za pośrednictwem internetu obejmuje coraz więcej kategorii produktów, a z dnia na dzień zyskuje coraz większe rzesze zwolenników. To przede wszystkim bardzo dobre rozwiązanie dla osób, dla których z jakiegoś powodu dokonywanie tradycyjnych zakupów mogło by być znacznie utrudnione lub wręcz niemożliwe jak na przykład osoby niepełnosprawne lub starsze. To również idealny sposób dokonywania zakupów dla osób, które z powodu pracy nie mają czasu na normalne zakupy.

Ulryk Wilk
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Bezpieczne zakupy w internecie

Wielu osób nieobytych jeszcze dobrze z internetem najzwyczajniej w świecie boi się dokonywać zakupów w internecie. Powodów przedstawiają dziesiątki: od trudności z obejrzeniem produktu po problemy z bezpieczeństwem. Zastanówmy się więc jak bezpiecznie kupować produkty w internecie.

Młodzi ludzie generalnie nie mają problemu z poruszaniem się w sieci. Szybko adoptują się do nowości, uczą się jak wykorzystywać udostępniane w internecie narzędzia i portale społecznościowe. Podobnie też nie mają problemu z robieniem zakupów w wybranych przez siebie sklepach.

Jednakże im człowiek starszy, tym trudniej przyjmuje zmiany i o ile sam internet stał się tak powszechny, że korzystają z niego wszyscy, o tyle już zakupy internetowe budzą u wielu osób nieuzasadniony lęk. Wszystko dlatego, że po prostu boimy się wysłać nasze pieniądze komuś kogo nawet nie widzieliśmy na oczy i oczekiwać, że po kilku dniach "odwdzięczy się" wysłaniem zamówionego produktu. Problem jest zresztą realny, bo wciąż w naszym kraju trafiamy na nieuczciwych przedsiębiorców, poczta też potrafi być kapryśna... jak więc sobie z tym wszystkim radzić?

Przede wszystkim musimy z rozwagą wybierać sklepy, w których będziemy zamawiać produkty. Jeśli znajdziemy już interesujący nas produkt - poszukajmy w internecie opinii o sklepie, który go sprzedaje. Na samej stronie sklepu poszukajmy danych teleadresowych - można pokusić się o telefon z zapytaniem o szczegóły zamówienia, czy jakąś cechę produktu. Jeśli uda nam się dodzwonić i uzyskać fachową odpowiedź nasze zaufanie do sklepu wzrośnie, zaś w przypadku gdy próba nawiązania kontaktu nie powiedzie się (albo zostaniemy obsłużeni niewłaściwie) może lepiej będzie poszukać produktu u konkurencji?...
W większości branży znajdziemy często kilka dużych sklepów z rozbudowaną ofertą produktów i profesjonalną obsługą - widać to już po wejściu na stronę sklepu - będzie ona profesjonalnie przygotowana, a lista produktów długa i dobrze opisana. W obu przypadkach możemy liczyć na profesjonalną obsługę, szybką wysyłkę i - przede wszystkim - szeroką ofertę asortymentu.

Jednak dlaczego w sieci, a nie w tradycyjnym sklepie?
Czasem dostępność poszukiwanego produktu jest ograniczona i np. w przypadku wspomnianej wyżej Yerba Mate - jeśli nie mieszkasz w dużym mieście, to prawdopodobnie jej nie kupisz, bo zwykłe sklepy nie prowadzą jej sprzedaży.

W przypadku produktów takich jak odzież, czy bielizna musimy znać swoje wymiary by zakupy w sieci były możliwe - nie mamy przecież możliwości przymierzenia ubrania przed zakupem. Z pomocą przyjdzie tutaj nasza szafa, gdzie sprawdzimy rozmiary już posiadanych ciuchów, zresztą nawet jeśli nie trafimy z rozmiarem zakupionego ubrania, zawsze możemy go w ciągu 10 dni odesłać i pieniądze odzyskamy spowrotem. Ewentualne problemy rekompensuje tutaj jednak niesamowity wybór krojów i kolorów dostępnych często w pełnej rozmiarówce.
W temacie motoryzacji jest nieco prościej, gdyż części samochodowe są zazwyczaj dokładnie opisane i sklep motoryzacyjny oferuje konkretny element do samochodu konkretnej marki, stąd ciężko tu o niedopasowanie. Podobnie też opony samochodowe - najłatwiej kupić opony w sieci, gdyż w tradycyjnych sklepach wybór jest po prostu niewielki...

Jeśli nie potrafimy wybrać sami - poprośmy o pomoc kogoś bardziej doświadczonego. Osoba, która często kupuje w sieci szybko nabiera doświadczenia i w kilka minut potrafi ocenić wiarygodność sklepu. Możemy więc poprosić kogoś takiego o pomoc, albo nawet zapytać na jakimś forum związanym z produktem który nas interesuje. Internauci to pomocni ludzie i prawdopodobnie uzyskamy poradę w krótkim czasie. Później pozostaje już tylko dokonanie zakupu i najprzyjemniejsza część - oczekiwanie na kuriera :) Powodzenia!

Marek Skok
---

Opony Warszawa - Cargum - zamów opony w sklepie internetowym i odbierz je w Warszawie!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Karta kredytowa – co i jak?

Posiadanie karty kredytowej to nie tylko prestiż – zresztą już dawno przestała ona świadczyć o jej posiadaczu, że jest osobą zamożną – banki coraz częściej proponują karty kredytowe nawet osobom nie posiadającym wysokich dochodów. Zastanówmy się jednak jaki jest sens posiadania karty kredytowej.

Co to jest karta kredytowa

Karta kredytowa to rodzaj karty płatniczej. Z tym że, w przeciwieństwie do kart debetowych możemy jej używać także wtedy, gdy na koncie nie posiadamy pieniędzy na pokrycie wydatku. Mówimy tutaj o tzw. limicie kredytowym. Wysokość tego limitu zależy głównie od dochodów i wiarygodności klienta (np. od czasu posiadania konta w danym banku).

Jednak posiadanie konta w banku, który wydaje nam kartę nie jest konieczne. Jednak brak konta w banku w którym chcemy uzyskać kartę kredytową powoduje, że bank najczęściej zażąda dodatkowych dowodów potwierdzających naszą wiarygodność.

Karta kredytowa wiąże się także z tak zwanym grase period czyli okresem, w którym bank nie pobiera procentu od zaciągniętego na karcie kredytu. Okres ten może wynosić np. 50 dni. Co to oznacza w praktyce zostanie opisane później.

Kredyt zaciągnięty za pomocą karty kredytowej (z zastrzeżeniem wcześniej opisanego okresu bezodsetkowego) jest zwykle dość wysoko oprocentowany – to cena za wszystkie zalety karty kredytowej.

Karta kredytowa jest tzw. kartą wypukłą (tylko nieliczne karty debetowe posiadają tę cechę). Oznacza to m.in., że kartą tą możemy płacić robiąc zakupy w Internecie.

Prestiżowa karta kredytowa


Banki posiadają w swojej ofercie także tzw. prestiżowe karty kredytowe (zwane czasami złotymi kartami kredytowymi. Te karty wydawane są już klientom o określonych (dość wysokich) dochodach. Poza zawartym w samej nazwie prestiżem możemy liczyć na wiele przywilejów, jak np: większy limit kredytowy czy możliwość awaryjnego wypłacenia gotówki.

Zyski i straty posiadacza

Karta kredytowa zwiększa naszą płynność finansową. Dla osób żyjących "z dnia na dzień" oznacza to np. brak niepewności związanej z momentem przelania wynagrodzenia na konto. Mając kartę kredytową możemy po prostu iść do sklepu i dokonać zakupu – natomiast po wpłynięciu pensji na konto spłacić tak zaciągnięty kredyt.

Najczęściej także wypłata gotówki z bankomatu jest obciążona dość wysoką prowizją. Na szczęście zakupy dokonywane bezgotówkowo są obciążone niewielką opłatą, lub są darmowe. Banki najczęściej liczą sobie roczną opłatę za kartę, jednak często anulują ją przy określonych obrotach na karcie.

Pewną wadą karty kredytowej jest to, że łatwo wydać więcej niż nas na to stać. Ten problem oczywiście nie dotyczy osób posiadających na koncie dużą gotówkę. Jednak ludzie zamożni korzystają z kart kredytowych raczej do wygodnego robienia zakupów, które to zadłużenie spłacają przed upływem grace period – zaciąganie bowiem oprocentowanego kredytu, w sytuacji gdy możemy go spłacić jest co najmniej nielogiczne.

Podsumowanie


Podsumowując karty kredytowe są z pewnością interesującym narzędziem finansowym. Ich zalety dostrzegą zarówno ludzie o normalnym bądź niskim poziomie zamożności jak i ludzie bogaci. Wybór – korzystać z karty kredytowej czy nie jest więc sprawą indywidualną.

Marcin Chrapka
---

Więcej przystępnej wiedzy o bankach i ich usługach: www.Info-Banki.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Polskie Banki Internetowe

Czasy, kiedy można było dokonywać operacji bankowych tylko przy tradycyjnym okienku kasowym już dawno minęły.

Banki zdały sobie sprawę z tego, że tradycyjna forma komunikacji z klientami nie zaspokaja ich potrzeb oraz jest dla nich niewygodna. Klienci zazwyczaj musieli poświęcić czas na dotarcie do oddziału banku, potem stać w kolejce, sam bank również ponosił większe koszty obsługi.
Powoli rozwinięto jednak nowe metody dostępu do informacji o rachunkach i dokonywania operacji. Pierwszym pomysłem na poprawienie wygody klienta było użycie do tego celu telefonu - dziś w ofercie informację telefoniczną mają właściwie wszystkie banki. Kolejnym środkiem ku zwiększaniu komfortu realizacji operacji przez klienta stały się bankomaty, początkowo umożliwiające tylko dokonywanie wypłat gotówki z rachunku, później również wpłat oraz dokonywanie przelewów. Obecnie oplatają one świat coraz gęstszą siecią pozwalając na dokonanie tego prawie w każdym miejscu na świecie, przez 24 godziny na dobę. Po bankomatach przyszła kolej na komputery i Internet. W ofercie banków pojawił się tzw. Home Banking, polegający na bezpośredniej komunikacji klienta z bankiem za pośrednictwem modemu, komputera oraz specjalnego oprogramowania.

W końcu pojawiła się bankowość internetowa, która coraz częściej zastępuje i wypiera Home Banking. Zasadnicza różnica między nimi polega na tym, że w pierwszym przypadku użytkownik łączy się przy pomocy specjalnego oprogramowania (często specjalną, dzierżawioną linią) bezpośrednio z serwerem bankowym, podczas gdy w drugim wystarcza popularna przeglądarka internetowa.

Głównym i podstawowym celem bankowości elektronicznej jest zapewnienie dostępu do pieniędzy zgromadzonych na rachunkach klientom - zarówno indywidualnym jak i instytucjonalnym - w prosty i bezpieczny sposób.

Początkowo banki tworzyły witryny internetowe, na których zamieszczały informacje na temat swoich produktów. Wiadomości te nie różniły się od tego, co dostępne było w tradycyjnej, papierowej formie promocji. Później wprowadzono możliwość wypełnienia wniosków o kartę kredytową, kredyty mieszkaniowe, samochodowe, gotówkowe... czy skorzystania z kalkulatora on-line, udostępniały listę oddziałów i bankomatów, pozwalały na kontakt z bankiem za pomocą poczty elektronicznej. Dodatkowo niektóre banki oferowały mini-poradniki i słowniczki pozwalające zapoznać się z nomenklaturą bankową oraz umożliwiające lepsze rozeznanie się w produktach bankowych. Wszystkie te narzędzia mają na celu zbudowanie więzi i skłonienie użytkownika do powrotu na stronę w regularnych odstępach czasu.

Aby utrzymać stałych klientów i pozyskać nowych banki zaczęły oferować pełen dostęp do konta oraz reszty produktów w formie bankowości internetowej. Dodatkowo niektóre banki stworzyły produkty, którymi posługiwać się można jedynie w świecie wirtualnym (karty do dokonywania płatności w Internecie) i które w inny sposób nie mogłyby istnieć.

Krzysztof Węglarz
---
Banki Online - Zapoznaj się z ofertą polskich banków. Porównaj konta osobiste, karty kredytowe, kredyty mieszkaniowe, gotówkowe itp. Wszystko w jednym miejscu - bez wychodzenia z domu!
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl